Polecamy

Skarżysko - Tu warto żyć! Rozmowa z kandydatami do Rady Miasta – Mirosławem Gibaszewskim i Bartoszem Młynarczykiem

Za dwa tygodnie odbywają się wybory samorządowe. Całe miasto obklejone jest plakatami. Wiele twarzy, wiele nazwisk. Między innymi panowie. Czy jesteście w stanie przekonać mnie, wyborcę, do głosowania właśnie na was?

MIROSŁAW GIBASZEWSKI: Spróbuję.

BARTOSZ MŁYNARCZYK: Liczę na to, że uda mi się panią przekonać. Jestem do pani dyspozycji i postaram się odpowiedzieć na pani pytania.

Dlaczego kandydujecie do Rady Miasta?

BM: Chciałbym, żeby Skarżysko było przyszłością dla młodych ludzi. Widzę potencjał w mieście i jego mieszkańcach. Brakuje mi otwartości na młodych. Wszyscy moi znajomi chcą stąd uciekać, a ja tu chcę budować przyszłość swoją i swojej rodziny. Kocham Skarżysko. Chciałbym, żeby ludzie tu przyjeżdżali, a nie wyjeżdżali. To jest moje marzenie i wierzę, że wspólnymi siłami uda nam się to osiągnąć.

MG: Bo jestem i zawsze byłem patriotą lokalnym. Chcę służyć mieszkańcom.

Każdy kandydat tak może powiedzieć, ale ja tego nie kupuję. Każdy ma jakąś osobistą, egoistyczną motywację. Mogą to być pieniądze, może być władza, prestiż. Jak to jest w panów przypadku?

MG: Decyzja o kandydowaniu była dla mnie bardzo trudna. Prowadzę firmę i wiem, że działanie w Radzie Miasta może skomplikować moje sprawy. Ale była to wyższa potrzeba. Pyta pani o osobiste motywacje. Myślę, że jeśli już, to w moim przypadku chodzi o taką chęć pozytywnego zaistnienia w historii miasta. Mam już 61 lat i chciałbym coś wartościowego tutaj po sobie zostawić.

BM: Co nie kłóci się ze służbą mieszkańcom. Jeśli chodzi o mnie... Chciałbym mieć większy wpływ na sprawy, które decydują o moim życiu. Każdy ma swoją wizję idealnego świata. Ja również. Uczestnictwo w Radzie Miasta da mi możliwość wpływania na ten świat. Przynajmniej częściowego realizowania swoich planów. Chcę żyć spokojnie, szczęśliwie i dostatnio w Skarżysku, a ponieważ sam mogę być szczęśliwy tylko w świecie szczęśliwych ludzi, wszyscy na tym skorzystają. Proszę pani, mam 18 lat. Naprawdę zależy mi na tym, żeby żyć w fajnym mieście. Chcę mieć gdzie wyjść ze znajomymi. Jeździć po równych drogach. Kreatywnie spędzać wolny czas.

Czy nie uważa pan, że jest za młody na radnego?

BM: Pomimo mojego młodego wieku od czterech lat angażuję się politycznie i społecznie. Między innymi reprezentując nasz region w Sejmie Dzieci i Młodzieży, będąc współinicjatorem, a później przewodniczącym Młodzieżowej Rady Miasta Skarżyska-Kamiennej I kadencji. Jestem najmłodszym kandydatem do Rady Miasta w województwie. Uważam, że to mój atut.

Przejdźmy do konkretów. Jaki jest wasz program?

BM: Moim głównym celem jest doprowadzenie do stopniowej renowacji parkingu przy wieżowcach przy ulicy Piłsudskiego. Zdaję sobie sprawę, że należy on do Spółdzielni Mieszkaniowej, jednak wierzę, że wspólnymi siłami uda nam się doprowadzić ten parking do przyzwoitego stanu. Kolejną bardzo ważną rzeczą jest miejsce dla ludzi młodych, jak i seniorów, w którym mogliby się integrować i spędzać swój wolny czas. Wiele kontrowersji budzi plac Staffa, tak zwany „Dek” na którym młodzież spędza swój wolny czas i często zdarzają się kontrole policyjne, ze względu na zakłócanie ciszy nocnej. Dlatego moim pomysłem jest wprowadzenie ciszy nocnej na „Deku” od 22:00 do 06.00 rano, natomiast miejscem wieczornych spotkań mógłby być niewykorzystany stadion Ruchu. Następna rzecz. Rzeczą podstawową jest stały kontakt z mieszkańcami i wsłuchiwanie się w ich problemy. Radny nie jest politykiem z Wiejskiej, tylko pełni rolę społeczną, więc tak widzę swoją rolę w Radzie Miasta.

MG: W moim przekonaniu zadaniem radnego jest podpowiadać i patrzeć na ręce. Popierać ciekawe inicjatywy.

To wszystko?

MG: Proszę pani... Pomysłów na to miasto mam bardzo dużo. Nie będę mówił o oczywistościach. Wiadomo, że trzeba poprawiać infrastrukturę drogową, komunikację miejską, stwarzać miejsca aktywnego wypoczynku. Oczywiste jest, że zależy mi na czystym powietrzu, szczególnie, kiedy przyjeżdża do nas wnuk z Krakowa. Jeśli chodzi o moją wizję rozwoju miasta, to wykracza ona dalece poza rolę radnego. Nie wiem, czy warto o tym mówić, bo jest to rola prezydenta, nie radnego.

Mimo wszystko chętnie posłucham.

MG: W mojej wyobraźni Skarżysko przyszłości opiera się na Zalewie Bzińskim na Kamiennej. Dla niewtajemniczonych powiem, że jest to zalew, który zaczynałby się przy kościele na Zachodnim, a kończył w Bliżynie. Zalew, który oddziałuje na ekosystem puszczy jodłowej, daje możliwości rozwoju gospodarczego, turystyki. Powstają hotele, restauracje, pojawiają się inwestorzy. Proszę sobie wyobrazić możliwość budowy bulwarów nad Kamienną i zagospodarowania terenów aż do Starachowic. To nie jest zwykła gadanina. To powrót do przedwojennego kierunku rozwoju miasta. Do tego jest to zupełnie realne. Nie byłaby to inwestycja samorządowa, ale centralna. Naszą rolą byłoby jedynie skuteczne wpływanie na władze wojewódzkie i centralne.

Śmiała wizja.

MG: To nie wszystko. Uważam, że rozwój miasta powinien pójść w kierunku Podemłynka. Wizję tę otwierałby drugi wiadukt łączący Kamienną (dzielnicę) z Przydworcowym, na wysokości ulic Szydłowieckiej i Kościuszki. Dałoby to możliwości rozwoju i nowych inwestycji w tej części miasta. Tego typu pomysłów mam bardzo wiele. Właściwie na każdą dzielnicę mam jakiś pomysł.

Dobrze. Milica.

MG: Tam się wychowałem. Milica to dzielnica ludzi starszych, potrzebujących spokoju. Moja wizja to deptak między ulicami Sikorskiego a Graniczną (Piłsudskiego). Do tego remont wewnętrznych uliczek i chodników.

Rejów.

MG: Po pierwsze remont kompleksu sportowego. Wiązałoby się to z dużymi kosztami, więc trzeba byłoby poszukać dodatkowych źródeł finansowania. Z tego, co wiem, najłatwiej uzyskać dofinansowanie na obiekty lekkoatletyczne. Skarżysko ma w tej dziedzinie duże tradycje.

BM: Byłaby to też dobra forma aktywizacji młodzieży.

Skałka.

MG: Ciężki temat. Żeby rozwiązać problem tej dzielnicy powiem tylko dwa słowa klucze: orlik oraz kaplica ze świetlicą. Tu należałoby się dogadać z kościołem. No i oczywiście poprawa warunków mieszkaniowych.

Reprezentujecie panowie Platformę Obywatelską i szerzej Koalicję Obywatelską. Jakie znaczenie mają dla panów barwy partyjne?

BM: Wybrałem ugrupowanie, które reprezentuje poglądy zbieżne z moimi. Nigdy nie wstąpiłbym do partii tylko dlatego, żeby mi się to opłacało. Cenię sobie wolność jednostki i w Platformie mogę realizować tę ideę.

MG: Dla mnie również wolność jednostki jest wartością nadrzędną. Zdaję sobie sprawę, że w Platformie popełniano błędy. Mimo to PO pozostaje siłą ideowo mi najbliższą.

PiS twierdzi, że jesteście partią bezideową.

MG: To jest nieprawda, choć czasem może się tak wydawać. Powiem pani dlaczego. Dlatego że naszą ideą jest nienarzucanie żadnych idei innym właśnie w imię wspomnianej wcześniej wolności jednostki. Ale to nie wszystko. To też integracja. Zarówno w mikro- i makroskali. To PiS jest bezideowy. Wyciągają stare, skompromitowane ideologie ze śmietnika historii jak nacjonalizm, autorytaryzm. Cynicznie wypaczają wartości chrześcijańskie.

Mocne słowa

MG: Ale prawdziwe. Powiem więcej. PiS to nie jest zwykła partia. To jest twór podobny do tych, które Hannah Arendt w „Korzeniach Totalitaryzmu” określała jako ruchy totalitarne. Z charyzmatycznym przywódcą na czele, własną wersją świata i historii, kultem męczenników. Uzurpują sobie jakieś dziwne moralne prawo do nieprzestrzegania prawa. Identyfikują swoją partię z całym państwem i narodem, i jednocześnie wykluczają ze wspólnoty wszystkich myślących inaczej. Co tu dużo mówić. To trąci faszyzmem.

Czy zgadzacie się z twierdzeniem, że te wybory są najważniejsze po 89 roku?

BM: Od trzech lat jesteśmy świadkami łamania podstawowych praw demokratycznych, naruszenia trójpodziału władzy, kompromitowania Polski na arenie międzynarodowej, co w konsekwencji może doprowadzić do sankcji, przez które ucierpimy także my. Jako uczeń liceum nie mogę wybaczyć obecnej władzy chaosu i zniszczenia polskiej szkoły. W mojej opinii jest to szaleństwo, kiedy historia jest pisana na nowo i automatycznie odrzuca się prawdziwe autorytety.

MG: W pełni zgadzam się z Bartkiem. Wybory te są wyjątkowe. To plebiscyt między wolnością a szaleństwem. Istotą tych wyborów jest określenie, czy chcemy, aby nasze wolności, nasze bezpieczeństwo i nasz dobrobyt opierał się na prawie i Konstytucji, czy na autorytecie Jarosława Kaczyńskiego.

Trochę odbiegliśmy od spraw samorządowych.

BM: Tak się tylko wydaje. Mówiliśmy o ideach. Nie zapominajmy, że samorządność jest pochodną idei wolności. Wolności społeczności lokalnych od władzy centralnej, która często żyje w oderwaniu od rzeczywistości, problemów konkretnych gmin i konkretnych ludzi.

Mówi się, że w wyborach samorządowych partie nie mają znaczenia. Że wybiera się po prostu człowieka.

BM: Zasadniczo się z tym zgadzam. Ale proszę sobie wyobrazić taką sytuację: W budżecie miasta jest kilka tysięcy złotych. Można je wydać na coś pożytecznego, na coś co realnie poprawi jakość życia w mieście. Tymczasem gdzieś z „komitetu centralnego” PiS przychodzi rozkaz o budowie w Skarżysku pomnika Lecha Kaczyńskiego. Jak pani myśli, jak zagłosują radni PiS-u? Nie wspomnę już o takich sprawach jak cenzurowanie kin.

A panowie na co chcieliby wydawać takie pieniądze?

MG: Duszę miasta określa kultura. Miejscem kształtującym tę duszę jest Miejskie Centrum Kultury. To miejsce pracuje dobrze, ale zawsze może działać lepiej.

Może jakieś konkrety...

BM: Nasze miasto dało Polsce wielu artystów. Takie zespoły jak Happysad, Nocny Kochanek, Patrycja Zarychta, Piotr Stefański i jego Studium Instrumentów Etnicznych… Wszystkich nie wymienię.

MG: Mamy też w Skarżysku tradycje jazzowe. Muzyków z mojego pokolenia. Adam Góralczyk z Old Metropolitan Band, Zbigniew Jaremko. Nie tylko muzyków. Mamy w Skarżysku wspaniałych malarzy z Ryszardem Rosińskim na czele, z którym się osobiście przyjaźnię.

BM: No właśnie. Dlaczego nie wykorzystujemy tego potencjału? Stwórzmy nową markę Skarżyska jako miasta ludzi kultury. Można ściągać naszych wielkich ludzi tutaj, żeby tutaj koncertowali. Można by spróbować zorganizować cykliczną imprezę muzyczną, czy szerzej artystyczną. Szkoły zapraszają swoich absolwentów na zjazdy. Zróbmy zjazd skarżyskich artystów. Stwórzmy duże wydarzenie. Nawet cykliczne. Coroczne. Kto wie, dokąd nas to zaprowadzi.

MG: Jest także druga strona medalu. W Skarżysku zawsze była zdolna młodzież. Jest to temat bardzo mi bliski. Moja żona Donata, była polonistka ze Staszica, zawsze prowadziła jakieś grupy artystyczne. Teatralne, wokalne. Wygrywali ważne konkursy. Takim młodym zdolnym miasto także powinno pomagać. 

BM: To by się uzupełniało. Duża impreza wielkich skarżyskich artystów przyciągnęłaby wielu ludzi i ogólnopolskie media. Dla młodych i początkujących  byłaby to świetna okazja do pokazania swojego talentu w szerszym gronie odbiorców.

Padło słowo o budowaniu nowej marki Skarżyska. Jaką markę ma dzisiaj?

BM: Skarżysko nie jest dzisiaj z niczym konkretnym kojarzone.

MG: Jest ogrom niewykorzystanego potencjału

BM: Boli mnie fakt, że Muzeum Orła Białego nie jest reklamowane w taki sposób jak na przykład parki rozrywki czy aquaparki. Tym bardziej, że to, co możemy tam zobaczyć, nie jest ściśle związane tylko ze Skarżyskiem, ale i z całą Polską. Obecnie jadąc „siódemką” nie ma żadnego bilbordu zachęcającego przejezdnych do zwiedzenia tego miejsca. A przecież to ruchliwa droga łącząca Kraków z Warszawą. To miliony potencjalnych gości.

MG: Przy okazji tematu muzeum chciałbym poruszyć jeszcze jeden temat. Hasag. Skarżysko jest bardzo ważnym miejscem w historii Holokaustu. Obóz, który tu istniał należał do najcięższych i pochłonął dziesiątki tysięcy istnień ludzkich. Jesteśmy tym ludziom coś winni. Zwykła ludzka przyzwoitość nakazywałaby stworzyć godne miejsce pamięci. Hasag to kolejny temat osobiście mi bliski. Mój syn Krzysztof badał tę historię, napisał o niej książkę.

BM: Przypominam, że leżymy na trasie Kraków – Warszawa. Tą trasą jeżdżą tysiące pielgrzymów Holokaustu. Dlaczego nie mieliby przyjechać do nas? Trzeba stworzyć im do tego warunki. Miejsce, do którego mogliby przyjechać. Nie jest to miły temat, ale jednak jest to coś, co składa się na naszą tożsamość.

Mówiliście o niewykorzystywanym potencjale miasta. Czy nie jest to prztyczek w nos obecnego prezydenta Konrada Kröniga, którego przecież, jako Koalicja Obywatelska popieracie?

BM: Uważam, że absolutnie nie. Nie da się wszystkiego zrobić od razu w mieście, które należało do najbardziej zadłużonych gmin w Polsce. Wiadomo z autopsji, że to, co pożyczamy, będziemy musieli oddać.

MG: Jako przedsiębiorca doskonale sobie zdaję sprawę, że ciężko się inwestuje mając długi. A wszystkie projekty, o których mówiliśmy wiążą się z kosztami. Rolą prezydenta Kröniga w tej kadencji było wyprowadzenie miasta na prostą, co się udało. Miasto ma solidny fundament finansowy. Możemy realizować pomysły, o których rozmawialiśmy.

Musimy powoli kończyć. Przedstawiliście śmiałe plany, ale przecież ich realizacja nie leży w kompetencjach pojedynczych radnych. Czy jest coś, co moglibyście wyborcom obiecać?

MG: Jest jedna rzecz. Nie mogę patrzeć jak w ciepłe, wiosenne dni na naszych ulicach wciąż zalega piach po zimowym odśnieżaniu. Możemy być biedni, ale nie powinniśmy być brudni. Obiecuję, że zrobię wszystko, żeby wpłynąć na naszych gospodarzy, by miasto było utrzymane w czystości.

BM: Dlatego organizujemy akcję pod nazwą „Skarland – nic o nas bez nas”, z kandydatkami do Rady Powiatu: Katarzyną Bilską oraz Marzanną Łasek, podczas której będziemy rozmawiali z mieszkańcami na temat ich pomysłów na nasze miasto. Stworzyliśmy skrzynkę mailową, na którą każdy będzie mógł wysłać swoje propozycje odnośnie poprawienia jakości życia w naszym „Skarlandzie”. Właśnie taki dialog społeczny jest dla mnie priorytetem.

Jakieś ostatnie słowo?

MG: Mieszkam w tym mieście całe życie. Znam je, obserwuję od lat. Mam wiedzę praktyczną i teoretyczną. Skończyłem studia politologiczne ze specjalizacją w samorządności właśnie z myślą o służbie mojemu miastu. Wiem, że jestem właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Daj Boże, żeby rozwijało się tak, żeby moje wnuki kiedyś powiedziały: dziękuję, dziadku.

BM: Podczas tych wyborów każdy głos jest bardzo ważny. Nie możemy myśleć, że my jako jednostka nie jesteśmy w stanie nic zmienić i nie mamy na nic wpływu. Chciałbym, aby dwudziestego pierwszego października polska wolność powiedziała z dumą: wygrałam. Pójdźmy na wybory. Pokażmy, że Skarżysko nie jest nam obojętne. Te wybory są wyjątkowe. Mam osiemnaście lat, ale doskonale zdaję sobie sprawę, że jeśli zawiedziemy, historia nam tego nie wybaczy.

Spotted Media

Skomentuj

Upewnij się, że wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

powrót na górę

Kronika policyjna

Sport

Menu

Polecamy

Social media